Otrzymałem od Waszej Wielmożności dwa listy, jeden jest
kopią drugiego, a w każdym z nich wiersze, które Wasza Wielmożność
napisała, zadedykowane Cesarzowi.
Czytałem je wielokrotnie, aby je dobrze zrozumieć.
Ich zwięzłość i głębokie znaczenie poświadczają, że są
dziełem Waszej Wielmożności, ponieważ kto inny by tak nie potrafił.
Całuję ręce Waszej Wielmożności za posłanie mi ich i za
Jej listy, z których dowiedziałem się, że Wasza Dostojność ma się zdrowo, a z
innego listu, od Hieronima Sailera,
że Wasza Wielmożność otrzymała biskupstwo, z czego bardzo się cieszę. Błagaj
Pana Boga, żeby cię uchronił przed godnością papieską — co Waszej Wielmożności
łatwo może przyjść na myśl — żebym potem tego nie żałował.
Listy Waszej Wielmożności to dla mnie taka łaska, że
chciałbym aby powtarzała się stale, na ile to możliwe, chociaż na przeszkodzie
mojemu pragnieniu stoi wielkość dzielącej nas drogi.
A ponieważ Hieronim przebywa na Dworze Kastylijskim, za jego pośrednictwem może Wasza Wielmożność do
mnie pisać.
Błagam, aby Wasza Wielmożność to czyniła i pisała mi
zawsze o swoim zdrowiu i pomyślności, i o wszystkim, co dzieje się tam, gdzie
zatrzymuje się Cesarski Majestat,
tak w sprawach tureckich, jak i
odnośnie Lutra (oby go Bóg pokarał!),
zlecając mi sprawy, w których mógłbym świadczyć przysługi, tego bowiem pragnę
najbardziej.
Bardzo bym chciał, aby Wasza Wielmożność nadal rozmawiała
ze mną z dworu Jego Cesarskiej
Mości, aby mieć przyjemność bardziej bezpośredniej rozmowy.
Ja przybyłem w te strony w dobrym zdrowiu i tak samo Markiza, która urodziła syna. Żył jednak zaledwie
piętnaście dni. Zamieniliśmy go na córkę, która się właśnie urodziła.
Nie mam nowin z głębi lądu, które mógłbym przekazać Waszej
Wielmożności, ponieważ nie zaczął się jeszcze nowy podbój, chociaż dzisiaj
wyrusza pewien szlachcic
z wojskiem jako mój zastępca w roli kapitana generalnego, aby podbić pewne
plemię i jego ziemie i zasiedlić je, co się powiedzie, jak sądzę, i pomoże moim
działaniom ze względu na położenia tego obszaru.
Mam także przygotowaną pewną liczbę okrętów i ludzi do
wysłania na Morze Południowe jako
wsparcie dla innych okrętów i załóg, które posłałem po przyprawy korzenne;
trzeba pospieszyć im na ratunek.
Spodziewam się, że to będzie wielka sprawa, dam znać
Waszej Wielmożności za pośrednictwem Hieronima o tym, co się wydarzy.
Codziennie myślę o odkrywaniu, więc będę miał nowiny,
żeby je spisać i wysłać Waszej Wielmożności. Chciałbym wprawdzie uczynić to już
teraz, ale to się tutaj kończy, bo ludzie zajmują się uprawą roli, gdyż ziemia
jest po temu.
Niech Nasz Pan strzeże i wspomaga Czcigodną i Dostojną
Osobę Waszej Wielmożności i Jej sprawy.
Z tego wielkiego miasta
Meksyku, 1 sierpnia 1531.
Sługa Waszej Wielmożności Markiz del Valle